Forum ˇ Strona główna ˇ Artykuły środa, Listopad 26, 2014
Nawigacja
Portal
  Strona główna
  Artykuły
  FAQ
  Forum
  Kontakt

Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 93
Najnowszy Użytkownik: ~nebyViemn
Reklama

*lotnik*

TOPLISTA

Piotr Patas

To o tej porze roku temat bardzo aktualny, przede wszystkim dlatego, że wielu z nas ze względu na niebezpieczeństwo ze strony ptaków drapieżnych musi ograniczać gołębiom obloty, niektórzy wręcz w obawie prze stratami nie mogą wypuszczać ich w ogóle. Jeśli czasokres przetrzymywania gołębi w zamknięciu, bez możliwości dokonywania oblotów jest długi, np. trwa kilka miesięcy, to rodzić się mogą uzasadnione obawy o to, czy aby to ograniczenie wolności nie odbije się niekorzystnie na kondycji gołębi i ich wynikach lotowych w przyszłym sezonie lotowym. Czy nasze gołębie, bądź co bądź ptaki chowane dla dokonywania wyczynów, żeby w sezonie dobrze latać, muszą mieć zimą wolność, lub przynajmniej możliwość dokonywania okresowych oblotów? Jak to ograniczenie wolności odbija się na ich kondycji i na wynikach lotowych w następnym sezonie? Czy tak prowadzone gołębie, którym ograniczono wolność, które przez kilka miesięcy nie mając możliwości intensywnego ruchu w powietrzu, nie przytyją, nie zatłuszczą się? Czego tego rodzaju postępowanie wymaga jakichś specjalnych metod karmienia, opieki, być może ograniczenia karmy? Czy takie gołębie u progu wiosny, przed lęgami i lotami trzeba odchudzać? Czy można tak prowadzić wszystkie gołębie, czy tylko te, które nie mają skłonności do przybierania na wadze? itd. itp.
Co na ten temat mówią hodowcy? Jakie są w tym zakresie ich doświadczenia? O te kwestie zapytałem Stanisława Danisiewicza, który od kilku lat tak trzyma swoje gołębie, a przy tym osiąga wybitne wyniki lotowe. Do rozmowy zaprosiłem celowo hodowcę wybitnego, żeby pokazać, że ograniczenie gołębiom wolności wcale nie przeszkadza w odnoszeniu sukcesów lotowych. Danisiewicz twierdzi, że ten sposób utrzymywania gołębi zimą nie ma wad, lecz same zalety. Mój rozmówca był zmuszony do tego z uwagi na duże straty, jakie powodowały w jego hodowli ptaki drapieżne. W ich szponach ginęło corocznie jesienią i zimą około 15% stanu jego hodowli. Zamknięcie gołębi na zimę to jednak nie prosta decyzja. Mając dobre wyniki można wiele zepsuć. Danisiewicz, zanim to zrealizował, wiele nad tym myślał. Zastanawiał się nad tym, czy będzie to dobre, czy czasem nie odbije się niekorzystnie na gołębiach, dlatego pomysł wdrażał stopniowo. Początkowo starał się dość często wypuszczać gołębie, potem coraz rzadziej, tylko od czasu do czasu. Gdy się okazało, że to im nie szkodzi, wreszcie zupełnie z tego zrezygnował i dziś r11; jesienią i zimą r11; nie wypuszcza ich wcale. W ostatnich trzech latach, w tracie dwóch zim gołębie nie latały po około 6,5 miesiąca, a ostatniej zimy były zamknięte aż 7 miesięcy. Dorosłe jeszcze o miesiąc dłużej.
Stanisław Danisiewicz dorosłe gołębie zamyka po ostatnim locie z końcem lipca. Do końca listopada wszystkie gołębie lotowe i rozpłodowe, zarówno samce jak i samice, jak również r11; dołączone do nich po lotach w połowie września r11; gołębie młode, przebywają w jednej dużej wolierze. Gołębie lotowe wysiadują jeszcze jajka, ale nie dopuszcza się już do wyklucia piskląt. W tym okresie korzystają z gołębników lotowych, skąd mają dostęp do dużej woliery. Potem z gołębników lotowych są przesuwane do przedziałów, z których korzystają tylko w nocy, a za dnia przebywają w wolierze. W wolierze pierzą się intensywnie, lecz nie mają tam warunków do gniazdowania. Z początkiem grudnia są rozłączane. Samce pozostają na miejscu, skąd mają dostęp do dużej woliery, samice natomiast są przenoszone do gołębnika, gdzie latem były młódki. Tam też mogą korzystać z małej woliery. W tym zmiennym, często kapryśnym jesienno-zimowym okresie, gołębie mogą przebywać bądź to w gołębnikach, bądź w wolierach. Warunki mają dobre. Duża woliera ma wymiary w rzucie około 7 m x 5 m. Mała 1,6 m x 1,7 m. Wykonane są z siatki stalowej o oczkach 3 cm x 3 cm . Kuna jej nie pokona, ale przejdzie przez nią mysz. Łaska też może się prześliznąć, ale i tak gołębie nocują zawsze w gołębniku za szczelnie zamkniętymi wlotami; są więc bezpieczne. Woliera nie jest zadaszona; jedynie od strony gołębnika przykrywa ją od góry krótki okap. Pod nim, na zewnętrznej ścianie gołębnika są siodełka, na których gołębie mogą schronić się przed deszczem. Woliera ma posadzkę betonową wykonaną ze spadkiem do kratki kanalizacji deszczowej. Można ją spłukiwać wodą.
Karma, jedzenie


Każdy hodowca o tym wie, że aby osiągać wybitne wyniki lotowe, gołąb nie powinien mieć nadwagi. Jedynie w okresie zimy może nieznacznie przybrać na wadze, by móc skutecznie chronić się przed mrozem. W każdym razie wybitny lotnik nie powinien być i nie jest nigdy zatłuszczony. Podobnie zresztą jest u sportowców. W sytuacji, gdy gołębiowi ograniczymy możliwość ruchu, zamykając go na kilka miesięcy w gołębniku, takie niebezpieczeństwo może zaistnieć. Aby do tego nie dopuścić, racjonalne byłoby zmniejszenie ilości, a może przede wszystkim wartości energetycznej pokarmu. Czy aby jest to konieczne? Jak to jest w gołębniku Danisiewicza? O dziwo, jego ptaki w okresie od sierpnia do końca listopada są karmione najlepszą mieszanką. Jest w niej praktycznie wszystko, co najlepsze. Jest to zwykle jakaś dobra mieszanka pierzeniowa z dodatkiem siemienia lnianego. Od grudnia hodowca karmi je skromniej i odmierza racje pokarmowe. Zaraz po nowym roku gołębie jedzą sam jęczmień.
Niektórzy uważają, że gołębie rzadko karmione, np. raz dziennie mają większe skłonności do zatłuszczenia się, niż te karmione częściej. Być może, coś w tym jest. Danisiewicz przez cały rok, w tym także zimą, karmi gołębie dwa razy dziennie; jednakże nie do syta. Do syta dostają jeść tylko jesienią w okresie generalnego pierzenia. Niektórzy twierdzą, że aby móc pozwolić sobie na takie karmienie przy ograniczeniu oblotów, trzeba mieć gołębie, które mało jedzą i nie mają skłonności do przybierania na wadze. To chyba prawda, bo jakkolwiek Stanisław Danisiewicz hoduje gołębie wielkości nieco większej niż średnia, to jednak nie jedzą one zbyt dużo i nie mają skłonności do przybierania na wadze. Z pewnością takie ptaki łatwiej jest trzymać w warunkach ograniczonej wolności. Nie trzeba im ograniczać ilości podawanej karmy, nie trzeba stosować wobec nich jakichś specjalnych zabiegów chroniących je przed zatłuszczeniem. Wielu od razu zapyta: gdzie takie nabyć? Danisiewicz twierdzi, że tam, gdzie lotuje się całym gołębnikiem, ostro lot w lot, po jakimś czasie każdy hodowca się takich gołębi dochowa. Inne gołębie; te ciężkie, żarłoczne nie przetrwają, nie mają szans bytu, same wcześniej czy później w lotach zginą. Nie trzeba więc takich ptaków specjalnie szukać. Gdy w trakcie zimy trafi się jakiś cieplejszy okres, Danisiewicz przeprowadza gołębiom kurację oczyszczającą. Przez 8 dni ptaki jedzą wyłącznie drobno pokrojoną marchew. Jeśliby więc nawet jesienią, czy zimą nabrały nieco tłuszczu, to stracą go na pewno po tej kuracji i potem po wychowaniu pierwszych młódków. Na loty będą miały wagę optymalną.
Wiosną po raz pierwszy gołębie są wypuszczane w połowie marca lub w pierwszych dniach kwietnia. Siedzą już wtedy na jajkach. Można by przypuszczać, że są wtedy nieco oszołomione czy zdezorientowane, wszak przecież przez 7 miesięcy nie były w powietrzu. Bynajmniej tak nie jest r11; twierdzi Danisiewicz. Wręcz przeciwnie, są bardzo radosne, podekscytowane. Wypuszcza się je wszystkie równocześnie; w gołębniku i w powietrzu powstaje wtedy nastrój wesela. W ubiegłym roku na pierwszym oblocie latały ponad pół godziny. Trzeba ich pilnować, stojąc w pobliżu gołębnika, ponieważ są wówczas bardzo narażone na ataki jastrzębia. W ubiegłym roku jastrząb nie zabrał nic, w latach poprzednich niestety były straty. Od tego czasu gołębie korzystają już z codziennych oblotów, ale tylko okresowo, pod kontrolą. Można też mieć obawy o to, że gołębie trzymane przez ponad pół roku w zamknięciu, mogą po prostu zapomnieć swoje okolice. Czy w związku z tym, przed lotami z kabiny, trzeba im organizować indywidualne loty próbne? Stanisław Danisiewicz każdego roku w połowie kwietnia 2-3-krotnie wywozi swoje gołębie. Uważa, że jest to szczególnie potrzebne zeszłorocznym młódkom, które r11; z jednej strony r11; powinny jak najlepiej na nowo poznać swoją okolicę i jednocześnie nauczyć się trafiać do nowego gołębnika, gdzie mają swoje pierwsze cele.
Ograniczenie oblotów, a wyniki lotowe?


Można dywagować nad tym, czy gdyby gołębie Stanisława Danisiewicza korzystały z zimowych oblotów, osiągałyby wyniki lepsze niż obecnie, czy też nie. Trudno powiedzieć. Jedno jest pewne, że dziś, gdy nie korzystają z wolnych oblotów osiągają wyniki naprawdę wybitne. Od kilku lat nazwisko Stanisława Danisiewicza gości na listach współzawodnictwa wszystkich szczebli, łącznie z współzawodnictwem o MP, a wynik uzyskany w roku 2004 r11; tytuł I Wicemistrza w GMP r11; stawia go w gronie najwybitniejszych polskich hodowców. Mimo iż rok 2005 był trudniejszy, to Stanisław Danisiewicz rnie spuszcza z tonur1; i jest równie dobry. W Oddziale Świdnica wygrał na punkty, wygrał we wszystkich kategoriach r11; A, B, C i D. Wygrał też Maraton, dzięki czemu zdobył tytuł Hodowli Sezonu 2005. Jest II Wicemistrzem w lotach gołębi młodych. W Okręgu Wałbrzych jest trzeci w lotach kategorii A, pierwszy w kategorii B, drugi w kategorii C i pierwszy w kategorii D. Na liście okręgowej w Generalnym Mistrzostwie Polski jest drugi. Na liście współzawodnictwa Regionu V Wrocław był Wicemistrzem w kategorii D i Wicemistrzem w GMP. Z uzyskanym koeficjentem na poziomie 77,65 w kategorii B, uplasował się na IV miejscu. We współzawodnictwie ogólnokrajowym GMP, wynik 1070,73 pkt. zapewnił mu miejsce w pierwszej dziesiątce. Popatrzmy na jego wyniki w kategorii D, która daje obraz osiągnięć na wszystkich dystansach. W roku 2003 osiągnął koeficjent o wartości 458,14, w roku 2004 r11; 281,42, w roku 2005 r11; 483, 79. Łącznie z trzech lat daje sumę koeficjentów o wartości r11; 1223,35. W latach 2003-2005 zdobył 135 mistrzowskich konkursów; w każdym roku komplet r11; po 45. To obraz jego osiągnięć*. Myślę, że niewiele jest w Polsce takich hodowli. O czym one świadczą? Na pewno o klasie gołębi, umiejętnościach hodowcy i optymalnych warunkach, jakie im stworzył. W pojęciu rwarunkir1; zawiera się również fakt, iż gołębie Danisiewicza przez ponad pół roku nie korzystają z wolnych oblotów. Jak widać nie jest to więc konieczne dla uzyskiwania tak wybitnych wyników lotowych.


Wiem, że oprócz kolegi Danisiewicza jest u nas w kraju wielu hodowców, którzy r11; ze względu na plagę jastrzębi r11; od lat postępują podobnie, a przy tym osiągają dobre wyniki lotowe. Dla nich konieczność ograniczenia wolności swoich gołębi nie stanowi żadnego problemu; w okresie jesieni i zimy trzymają gołębie wyłącznie w wolierze i w gołębniku. Tak chyba zresztą coraz częściej będzie się u nas chowało gołębie pocztowe. Tak jest już od lat w Belgii, w Holandii, w Niemczech.


Piotr Patas

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

@bykus23
DATA: 10/04/2013 21:20
prszę sie restrować zapraszam

~onlinenow
DATA: 09/01/2013 23:17
payday loans

~Drengarry
DATA: 04/01/2013 20:58
http://quick
cash2day.com

~Drengarry
DATA: 04/01/2013 20:21
payday loan

@Mateusz
DATA: 15/10/2012 14:52
u mnie nicsmiley

^Falkos18
DATA: 15/10/2012 12:21
Co tam u was panowie slychac